Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
środa Lipiec 26th 2017

O EMOCJACH z PERSPEKTYWY SOCJOLOGII

A.R. Hochschild, Zarządzanie emocjami, Komercjalizacja ludzkich uczuć, przeł. J. Konieczny, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009

   Emocje wpływają na nasze decyzje – te małe, podejmowane szybko, codzienne, jak i te poważne, które zmieniają nasze oraz cudze życie. Skoro tak wiele zależy od emocji, czemu wciąż obchodzimy się z nimi nieufnie, lekceważymy to, co i jak oraz dlaczego odczuwamy?

   Przez wieki nauka (wyrosła z oświeceniowych idei) ignorowała sprawę uczuć, tłumacząc się najczęściej brakiem odpowiednich narzędzi pomiarowych (jak mierzyć emocje?). Prawdą jest jednak, że kategoria emocji po prostu nie znalazła ani uwagi ani poważania wśród naukowców (emocje są irracjonalne). Wszystko jednak do czasu. Obecnie jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju socjologii emocji, subdyscypliny socjologii, która za cel stawia sobie zbadanie, jak emocje kształtują nasze społeczne interakcje – prywatne i zawodowe.


   Książka Arlie Russell Hochschild Zarządzanie emocjami. Komercjalizacja ludzkich uczuć wnosi wiele cennego światła do naszej potocznej, wciąż mizernej wiedzy o emocjach w życiu społecznym. Autorka porusza m.in. sprawę uśmiechu, pozornie czegoś odruchowego, prostego, nie poddawanego refleksji. A przecież uśmiech pozostaje jednym z podstawowych elementów wymiany międzyludzkiej. Ten, który spontanicznie pojawia się w wielu codziennych interakcjach z bliskimi, i ten – umyślny, zamierzony grymas twarzy, który stał się nieodzowny w przypadku spotkań biznesowych, to przecież nie ten sam uśmiech. A jednak i ten, i tamten (szczery lub wymuszony kontekstem) ujawniają informacje o uśmiechających się, ich intencjach i oczekiwaniach.

   Czym w ogóle są emocje? Definicja Hochschild brzmi następująco: Emocja jest odczuciem, które mówi nam o znaczeniu rzeczywistości. [...] Emocja jest jednym ze sposobów odkrycia ukrytej istoty rzeczy, a jej rola rośnie zwłaszcza wtedy, gdy zawodzą inne sposoby umiejscowienia siebie w świecie. Wykorzystujemy emocje na własny użytekSocjolożka zakłada, że [...] uczucie, podobnie jak wzrok lub słuch, jest środkiem poznawania świata. Środkiem badania rzeczywistości. Zatem, krok po kroku analizuje kolejne sposoby, w jakie zarządzamy uczuciami na co dzień i podczas ważnych społecznie wydarzeń, takich jak choćby ślub lub pogrzeb. Interesują ją przykłady “wczuwania” się w emocje, w celu wywołania określonych wrażeń, jak i niedopasowania uczuć do określonych sytuacji. Pisze m.in. tak: Pogrzeb, podobnie jak ślub, symbolizuje stadium przejściowe w relacjach z drugą osobą i stwarza jednostce możliwość odegrania roli o ograniczonym zakresie czasowym. Rola żałobnika, podobnie jak rola panny młodej, istnieje zarówno przed rytuałem, jak i po jego zakończeniu, jednak reguły określające uczucia podczas rytuału wiążą się ze zrozumieniem jego samego i upamiętnianych przez niego więzi.


   W przypadku tej książki, to, co do tej pory było pomijane milczeniem zostało poddane poważnej refleksji. Z socjologicznej perspektywy Hochschild przygląda się również, często niedocenianej, roli emocji w pracy zawodowej. I tak, zauważa, że wiele profesji, a z pewnością zawody takie jak stewardesa oraz windykator wymagają od swych wykonawców, choć skrajnie różnej, to wyjątkowo angażującej pracy nad emocjami. Kolejny ważnym zagadnieniem jest kwestia płci i emocjonalności. 
   Inspiracją do napisania pracy “Zarządzanie emocjami. Komercjalizacja ludzkich uczuć ” była dla autorki praca wybitnego amerykańskiego socjologa C. Wrighta Millsa Białe kołnierzyki. Mills przyjął, że w przypadku wielu zawodów, zwłaszcza w sektorze usług (np. sprzedawcy) często dochodzi do tzw. sprzedaży osobowości. Ludzie traktują swoją osobowość przedmiotowo, niczym towar, który zostaje wystawiony na sprzedaż. Hochschild – nie bez krytyki – podejmuje ten wątek i poszerza go o nowe punkty widzenia. Sięga w tym celu do koncepcji Ervinga Goffmana. To Goffmanowi zawdzięczamy wiedzę na temat sposobów, w jakie aktorzy społeczni odgrywają “odpowiednie” emocje do “odpowiednich” scenerii. Podążając jego śladem, Hochschild analizuje zasady pozwalające wyjaśnić wzory zarządzania emocjami. Dwie z tych zasad, najczęściej spotykane, to: unikanie cierpienia oraz poszukiwanie korzyści na arenie społecznej. 

   Wartość pracy amerykańskiej socjolożki, wieloletniej profesorki kalifornijskiego uniwersytetu w Berkeley, polega nie tylko na podjęciu ciekawych tematów, takich jak m.in.: kontrolowanie emocji, postawy wobec emocji, czy problem spłacania długu emocjonalnego. Ważne jest również, że – poprzez empiryczne badania, skupiając uwagę na profesjach stewardesy i windykatora – dociera do reguł rządzących uczuciami na terenie współczesnego rynku pracy. Pokazuje, w jaki sposób dochodzi do ograniczania indywidualnej ekspresji kobiet i mężczyzn, a w jej miejsce przyjmowania “właściwej” (bezosobowej) fasady, powierzchowności i gry, za co oczywiście ponosi się emocjonalnie wysokie koszty. 
   Jedno jest pewne: po lekturze tej książki zupełnie inaczej odbierać będziemy hasła reklamowe typu: “Nasz uśmiech nigdy nie jest przyklejony do twarzy.”

Komentuj