Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
wtorek Listopad 21st 2017

VOR ALLEM…

Pisałam, próbowałam pisać, na różne
tematy… popkultura – tak, narcyzm – tak, antropologia – tak… I wszystko ok,
wszystko to moje i ze mnie (zrodzone ze mnie, by użyć metafory A. Rich), i nic
nigdy przeciw samej sobie, ale… Czegoś mi brakowało, za czymś tęskniłam i
była to tęsknota, która napawała smutkiem, że będąc kobietą, doświadczając życia (zawodowego, uniwersyteckiego,
naukowego etc.) nie spełniam się, nie jestem sama dla siebie w tym co robię przekonująca; że zagłuszam głos, który domaga się
artykulacji; nie realizuję tego potencjału, który stanowi moje doświadczenie
jako kobiety, a które stanowi o moim poczuciu tożsamości.

Jako autorka – zawsze ta sama (te same
obawy, nadzieje), ale słowa, obrazy i terytoria (sic!) za każdym razem nieco
inne. Na intelekcie, na wiedzy przyjętej od innych, na cudzych metodach,
słowach, jak również i błędach, budowałam swoją naukową biografię; nie na własnym
doświadczeniu opierałam warsztat, wiedzę i próby pisania… Wymyślałam tysiące
różnych problemów; wciąż sama siebie poddawałam kolejnym wyzwaniom, a przy
okazji i testom, i czekaniu, nieustannemu czekaniu… Na…? Jakbym wmawiała
sobie: to nie ten czas, jeszcze nie teraz, teraz to musisz się uczyć, uczyć…
A potem niewyrażone pretensje, że nie jest tak, jakbym chciała, by było; że
moje pisanie jednak nie jest całkiem tak bardzo moje… Czy to ma sens? A jeśli nie ma na co dłużej czekać? Jeśli nie teraz, to kiedy? KIEDY??
Przecież zawsze czułam, że jeden mam główny cel. Że pisać mi trzeba „po mojemu”…
Pisać nie zapominając kim jestem. Dzisiaj już wiem, że mogę pisać "doświadczeniem".
Zdecydować się na siebie; na swoją wizję pracy naukowej, pisania, życia.
Zatem: feminizm!

Komentuj