Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
piątek Czerwiec 23rd 2017

AUTOETNOGRAFIA

Zawsze moją największą sympatię wśród tekstów naukowych wywoływały teksty etnograficzne i antropologiczne, w których pisanie było jawnie celebrowane; osnute wokół barwnych opowieści, nierzadko z autobiograficznym wtrąceniem, stanowiło dla mnie wzorcową metodę badawczą. To za sprawą tych inspiracji moje zainteresowania nakierowałam na metodologie jakościowe, interpretatywne, wyrosłe na kanwie fenomenologii i hermeneutyki. Dzisiaj jednak paradygmat interpretatywny to dla mnie za mało. Czytając najnowsze (do pięciu lat wstecz) teksty z zakresu metodologii jakościowej zauważam lekki (łagodnie mówiąc) dystans do metod stricte interpretatywnych na rzecz tych mniej klasycznych, bardziej swobodnych, postmodernistycznych rozwiązań. Jednym z nich ma być autoetnografia

Ogólnie mówiąc, znakiem rozpoznawczym autoetnografii jest wypowiadanie się w języku
doświadczeń i poprzez doświadczenia; refleksyjne, autobiograficzne pisanie,
które traktowane jest jako sposób dokumentowania – kontekstualnego, nigdy
niedokończonego – „stawania się sobą”.

Lektura tekstów autoetnograficznych (i tych o autoetnografii) przyniosła mi spokój.
Poczułam się u siebie? Jeszcze nie wiem, jeszcze za wcześnie na deklaracje. Na
razie chłonę ten (tymczasowy?) stan zadowolenia… Autoetnografia – w wydaniu
C. Ellis, A. Bochnera, S.H. Jones, M. Duncan – przynosi i pytania, i odpowiedzi
na pytania, które chciałam i chciałabym zadać…

Co ważne i warte odnotowania, lektura tekstów autoetnograficznych sprawiła, że
inaczej czytam. Co z tym się wiąże: inaczej też próbuję pisać. Mniej się boję?

Komentuj