Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
sobota Czerwiec 24th 2017

2012: powtórne narodziny siostry Szekspira

Koniec roku. A mnie wcale nie jest żal. Bodaj po raz pierwszy w życiu koniec roku nie wywołuje we mnie nostalgii. Nie żałuję, że już nigdy nie napiszę „2012″. Jest dobrze, tak jak jest. A jest spokój.

Myślę sobie, że to był dobry rok. Rok pełen inspiracji i pomysłów. Pomysłów, które okazały się możliwe do realizacji. Więc zamierzam je zrealizować. Po kolei.

2012 to rok wspaniałych lektur. Wspaniałych feministycznych odkryć i ciekawych powrotów. Carolyn Heilbrun, Elisabeth Young-Bruehl, Liz Stanley… Ach! Spoglądam na bibliotekę… Zaglądam do kalendarza, zerkam na stos papierów na stole… Patrzę w „komputerowe pliki”… Wszędzie cząstka mnie…

Jednak najbardziej raduje mnie myśl, że wciąż odczuwam frajdę wynikającą z czytania; czytania, które daje poczucie wolności; wolności myślenia…

W tym roku doceniłam (wreszcie!) Virginię Woolf. Czytałam jej dzienniki (Chwile wolności), jej biografię (pióra Q. Bella), jej powieść Fale, eseje… Własny pokój stał się lekturą przeżywaną i poniekąd uwewnętrznioną przeze mnie.

Świadomość bycia „nie u siebie”, świadomość „marnienia” (zgody na zajmowanie pozycji kogoś upośledzonego społecznie) – jak pisze V. W. – rodzi gniew; gniew, którego – jako kobieta – nie mogę otwarcie wyrazić, a z którym trzeba (jakoś!) żyć. W efekcie, powstaje straszne poczucie bezradności…

Był taki czas, kiedy bałam się wyrazić to, co chciałam. Brakowało mi języka, brakowało odwagi. Byłam zbyt zachowawcza. Słowa: „patriarchat”, „feminizm”, czy „emancypacja” dobierałam uważnie, by czasem nie wzbudzić agresji/głupich uwag/uśmieszków etc. wśród potencjalnych słuchaczy. Może bałam się konfrontacji, „ataków”, upolitycznienia moich wypowiedzi? Tak czy inaczej, w efekcie milczałam.  Tylko, że milczenie niczego nie ułatwia, przeciwnie. Wywołuje – wspomnianą już – bezradność. I 2012 rok coś w tej kwestii zmienił. I duża w tym zasługa lektur i kobiecego pisania; a jeszcze większa: rozmów i kobiecego wsparcia.

I jak tu nie wierzyć w powtórne narodziny siostry Szekspira

„Impossible!” from ‚A Room of One’s Own’ by Virginia Woolf:
http://youtu.be/g5wJDLHgYeU

Komentuj