Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
wtorek Październik 24th 2017

SYLVIA PLATH. 50 rocznica śmierci

W moim świecie styczeń i luty to miesiące, które najchętniej wyrzuciłabym ze wszelkich kalendarzy. To czas najsmutniejszych wydarzeń, szczególnie związanych ze śmiercią.

Rocznic śmierci się nie obchodzi, ale się o nich pamięta. Ja pamiętam. Śmierć mojej babci S., zaraz potem śmierć mojej babci K…

A tak poza ścisłą rodziną… W lutym przypadają rocznice samobójczej śmierci Sarah Kane i Sylvii Plath…

Z Sylvią Plath mam problem. Zresztą, jak z większością kobiet piszących. Po prostu nie są takie, jak wyobrażenie, które o nich sobie stworzyłam. Tworzyły, pisały, były refleksyjne i wrażliwe, ale mimo to , nie mogę się z  nimi identyfikować. Żyły wg własnego scenariusza, który z mojej perspektywy nie był najlepszy. Jednak… był ich. Ich własny, autorski. I to jest ważne.

Plath irytuje mnie i zastanawia szczególnie. A szczególnie cenię sobie nie jej poezję, czy nawet Szklany kosz, ale jej DziennikiListy do domu, źródło mojej największej irytacji. Niezaprzeczalnie, cenny punkt odniesienia.

Urodziła się 27 października 1932, zmarła 11 lutego 1963. Żyła… 31 lat. W ciągu tych kilkudziesięciu lat zdążyła przeżyć… całe swoje życie. To zdanie może wydać się bez sensu, ale moim zdaniem, przeżyć życie, odnaleźć i zatracić się w pisaniu, spojrzeć w oczy prawdzie i szaleństwu, uwierzyć, by przegrać z miłością… to dużo, jak na jedno życie!

Oto kilka – wg mnie znaczących – fragmentów z Dzienników S.P.:

… Jak mam powiedzieć Bobowi, że moje szczęście bierze się stąd, że wyrywam kawałek własnego życia, kawałek piękna i bólu, i przerabiam go na kartkę maszynopisu? Ma wiedzieć, że żyję po to, żeby przemienić swoje życie, swoje niespokojne emocje, swojej uczucia w druk?

Mam po co żyć, jednak ogarnia mnie niewytłumaczalny smutek i złe samopoczucie. Być może moje uczucia mają źródło we wstręcie do wybierania pomiędzy różnymi możliwościami. Być może właśnie dlatego chcę być wszystkimi – żeby nikt nie mógł mnie winić za to, że jestem sobą. Żebym nie musiała ponosić odpowiedzialności za swoją filozofię i rozwój wewnętrzny.

Nienawidziłam mężczyzn, ponieważ nie zostawali przy mnie i nie kochali mnie jak ojciec: mogłabym zrobić w nich dziury i pokazać, że nie są z ojcowskiej gliny. Zmuszałam ich do oświadczyn, a potem pokazywałam im, że nie mają szans. Nienawidziłam mężczyzn, ponieważ nie musieli cierpieć jak kobieta…

Matka. Co zrobić z nienawiścią do matki i wszystkich figur matki? Co zrobić, kiedy czujesz się winna, ponieważ nie robisz tego, co ci każą, podczas gdy one tyle dla ciebie zrobiły? Gdzie znaleźć postać matki, która będzie mądra i powie ci, co powinnaś wiedzieć o życiu, o dzieciach i robieniu dzieci?

Muszę przestać utożsamiać się z porami roku, bo angielska zima mnie zabije.

A w USA właśnie się ukazały dwie biografie Plath: Lady Lazurus.