Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
sobota Czerwiec 24th 2017

KREW i TABU


There will be blood
– taki tytuł nosi seria fotografii Emmy Arvidy Bystrom, o której można przeczytać (i co ważne, którą można obejrzeć) na stronie CODZIENNIKA FEMINISTYCZNEGO. Codziennik pisze, że te zdjęcia rzucają wyzwanie tabu. Chodzi o krew menstruacyjną i lęk kobiet przed publicznym „ujawnieniem” okresu, a dokładniej: śladów krwi na ubraniu czy ciele.

Od razu pomyślałam o Krzywickiej. Chodzi o jej tekst pt. Sekret kobiety, który pochodzi z  1932 r. Krzywicka rozpoczyna swój felieton tak: „Głupi i szkodliwy sekret, i jak większość sekretów – wszystkim wiadomy”. Zdaniem autorki, otwartość w sprawie menstruacji zdjęłaby z kobiet jeden z najbardziej przykrych ciężarów. Po 80. latach od postulatu Krzywickiej, inna kobieta, Emma Bystrom próbuje już nie słowami, ale fotografiami, ponownie rzucić wyzwanie głupiemu i szkodliwemu sekretowi, który jest wszystkim wiadomy.

Zajrzałam na stronę magazynu Vice, który opublikował serię fotografii Bystrom. Zauważyłam, że na twarzach modelek (i modeli) nie ma ani lęku, ani wstydu. No bo niby z jakiego powodu?

No właśnie. Jeżeli tabu nadal jest (a jest!), to właściwie kogo dotyczy? Kobiet???

Jak celnie zauważyła Elli Fox, jedna z komentatorek artykułu, w serii fotografii Bystrom nie chodzi o to, żeby kobietom dodać otuchy i powiedzieć, że okres jest ok, że jest czymś naturalnym i nie ma się czego wstydzić, kiedy na ciele są ślady krwi. One, to znaczy, my kobiety już to wiemy. Tu chodzi o coś więcej, o podejście społeczne. O tych, dla których ślad krwi na spódnicy kobiety jest czymś… nienaturalnym.  Czymś, co trzeba zakryć, schować i najlepiej udawać, że nie ma…

Komentuj