Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
wtorek Wrzesień 26th 2017

NIE BAĆ SIĘ SŁÓW

Prowadzić dziennik po to, by rejestrować przeczytane lektury? By zapisywać czyjeś słowa? Tak! I niestety to jest pomysł, który zmarnowałam. Niby coś takiego próbowałam robić, ale robiłam to nieregularnie i chaotycznie, więc taki stricte dziennik (z) lektur to coś, co mi właściwie umknęło. I żałuję.

Notatki z lektur, które skrzętnie (od lat) zapisuję w zeszytach i kalendarzach nie są opatrzone datą. Tylko niektóre z notek, te, które znalazły się tu na blogu, mają jakąś datę, więc wiem, co i kiedy zajmowało moje myśli. Jednak czemu sama – choć tak dokładnie staram się czytać, a potem zostawiać ślad po lekturze – nigdy nie zwróciłam większej uwagi na chronologiczny porządek w notatkach z lektur?

Wczoraj natknęłam się na piękne słowa Anny Kamieńskiej o cytowaniu i notowaniu:

Cytaty z lektur są integralne z tekstem własnym, notuję bowiem tylko to, co pokrywa się z moimi przemyśleniami, co z nimi współbrzmi lub je dokładniej formułuje.

Muszę więc bardziej skupiać się na prowadzeniu dziennika (z) lektur. W tym zapisaniu i komentowaniu cytatów innych autorów tkwi moja inspiracja do pisania. Wiem o tym; wiem o tym od dawna, więc…?

Nie trzeba mi się bać słów, bo słowa są po to, by z nich do woli korzystać!

REAKCJA, czyli BACKLASH

Nie jestem mocno przekonana do polskiego tytułu książki Susan Faludi Backlash - Reakcja – ale wierzę, że to, co opisuje autorka jako reakcja jest również moją, jest polską rzeczywistością. Wierzę też, że bez względu na tytuł, książka wywoła… profeministyczne reakcje. Dużo profeministycznych głosów oraz czynów. Przede wszystkim uczuli kobiety na opisywane przez Faludi zjawisko i pozwoli sprzeciwić się jego jawnym i utajonym przejawom.

Backlash, czyli reakcja. A co to za zjawisko?

Podtytuł książki Backlash dużo wyjaśnia: Niewypowiedziana wojna przeciw kobietom (The Undeclared War Against American Women). Podobne wyjaśnienie podaje Agnieszka Graff, która we wstępie do polskiego wydania książki pisze, że backlash w ujęciu Faludi oznacza zmasowany kontratak konserwatywnej kultury na drugą falę feminizmu. Mówiąc jeszcze inaczej, chodzi o próby przywołania kobiet do porządku wkrótce po pierwszych zwycięstwach drugiej fali feminizmu, to jest od wydania Mistyki kobiet Betty Friedan w 1963 r. do końca lat 80. XX wieku, bo akurat w tym momencie kończy się analiza Faludi.

Sama Faludi o specyfice backlashu pisze: Reakcja uderza, gdy cel, jakim było zdobycie przez kobiety równych praw, zdaje się bliski osiągnięcia. I dalej, jeszcze bardziej dobitnie stwierdza: … reakcję antyfeministyczną wywołuje nie osiągnięcie przez kobiety pełnej równości, ale rosnące szanse na jej wywalczenie.

Maskami backlashu są m.in. pochlebstwa, udawana troska, drwina, manipulacje systemem kar i nagród, czy odświeżanie starych mitów na temat kobiet. Faludi odsłania wiele z tych masek i po kolei je… demaskuje. Analizie i krytyce jawnym i utajonym atakom na kobiety poświęca 700 stron swojej książki. Książki, którą zaczęła pisać w 1986 r., a której pierwsze wydanie ukazało się w 1991.

Autorka przytacza liczne argumenty i świadectwa potwierdzające powszechność reakcji w kulturze popularnej, polityce społecznej, regulacjach prawnych dotyczących rynku pracy, opieki zdrowotnej czy statusu kobiet w małżeństwie i rodzinie. Ogólny wniosek…?

Ogólny wniosek po przeczytaniu książki jest smutny, a zarazem wcale niedziwnie znajomy: począwszy od lekarzy i księży, poprzez naukowców, prawników i polityków, aż po dziennikarzy i psychologów, mężczyźni posiadający władzę (tzw. męski establishment) chcą sterować kobietami. Jeśli nie paternalistycznym apelem, to groźbami. Jeśli nie karaniem, to mechanizmami społeczno-prawnymi. Zawsze znajdzie się sposób, by dyktować kobietom co powinny czuć, myśleć i robić. Komunikat jest prosty: Kobieto! Miej się na baczności!

Faludi pisze:

... jeśli nie udało się zapędzić kobiet z powrotem do kuchni, przynajmniej postarano się uczynić godziny spędzone z dala od domowego ogniska możliwie najbardziej nieznośnymi. Dla kobiet przeznacza się najgorsze zajęcia, płaci się im najniższe pensje, zwalnia się je jako pierwsze i awansuje jako ostatnie, odmawia im się pomocy w opiece nad dziećmi oraz urlopów rodzinnych i czyni się z nich obiekt molestowania.

Zdaniem Faludi to wcale nie wyzwolenie seksualne, ale napływ kobiet na rynek pracy sprowokował ostrą reakcję, która raz z początkiem lat 80. przerodziła się w antyfeministyczną furię. Tak! Antyfeministyczną. To wszystko bowiem, czyli „urojenia” kobiet o równouprawnieniu i ich sprzeciw wobec nierówności płci – jak grzmią panowie u władzy – to wina feminizmu.

Po przeczytaniu Reakcji pytanie, czy diagnoza Faludi pasuje do polskiej rzeczywistości jest czysto retoryczne. I zgadzam się z Agnieszką Graff, że backlash ma wiele twarzy (masek). Jedną z nich, ostatnią często pojawiającą się na polskim horyzoncie jest  twarz biskupa, który w „ideologii gender” widzi zagrożenie dla chrześcijaństwa...

A ja całkiem przeciwnie – w feminizmie widzę moją szansę na własną podmiotowość, własne człowieczeństwo. I kiedy zwolennicy backlashu krzyczą: To wszystko wina feminizmu!, ja wiem jedno: to zasługa feminizmu! Nawet to, że mogę pisać tę recenzję :)

S. Faludi, Reakcja. Niewypowiedziana wojna przeciw kobietom, przeł . A. Dzierzgowska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013.

DZIEWCZYNKA Z KSIĄŻKĄ

Zamiast nietrafiającej zupełnie do mnie, do tego buchającej seksizmem w tle, akcji pt. Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!, o wiele bardziej przemawia do mnie inna społeczna kampania, w której pojawia się książka i dziewczyna. Chodzi o akcję DZIEWCZYNKA Z KSIĄŻKĄ.

Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na kwestie równouprawnienia dziewcząt w dostępie do edukacji. Akcja jest częścią międzynarodowego ruchu GIRLWITHABOOK, założonego dla poparcia działań pakistańskiej aktywistki Malali Yousafzai.

Malali pod koniec 2008 r. zaczęła prowadzić blog o o swoich doświadczeniach jako uczennica jednej z pakistańskich szkół w dolinie Swat, znajdującej się pod kontrolą Talibów. Pisała m.in. o zakazie kształcenia dla dziewcząt oraz o zamykaniu szkół przez Talibów.

Jej zapiski przez prawie rok były tłumaczone na angielski i publikowane na stronach BBC. Kiedy – w październiku 2009 r. – Talibowie zidentyfikowali dziewczynę i postrzelili ją w głowę, Malala stała się symbolem walki o dostęp dziewcząt do edukacji. ONZ ogłosiła 10 listopada jej imieniem – Malala Day.

Gestem solidarności z Malalą oraz z dziewczętami w Pakistanie, które mają utrudniony dostęp do kształcenia, jest akcja DZIEWCZYNKA Z KSIĄŻKĄ. Jej polska edycja planuje w ramach poparcia dla Malali wydanie albumu ze zdjęciami, na których kobiety występują wraz  z książkami oraz przyklejoną do książki karteczkę z napisem “I stand with Malala”. Pieniądze ze sprzedaży albumu mają zostać przekazane na rzecz wsparcia tworzenia szkół dla dziewcząt w Pakistanie.

12 lipca Malala skończyła 16 lat.

Tu przeczytasz o stanie edukacji dziewcząt i kobiet na świecie.

 Page 2 of 34 « 1  2  3  4  5 » ...  Last »