Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
wtorek Listopad 21st 2017

PO PIERWSZE…

Dlaczego cierpię?

Jeśli założę, że cierpienie jest immanentnie związane z samą istotą ludzkiego życia, to czy jest sens zadawać powyższe pytanie?

Jeśli założę, że jako cogito ergo sum, biorę odpowiedzialność za własne życie, to, czy jako autorka własnego życia, nie jestem zarazem autorką własnego cierpienia?

Dalej…

Nie zgadzając się na własne cierpienie, nie zgadzam się na siebie… Niezgoda na siebie zaś, potęguję moje cierpienie… Czyż nie tak?

OBJĄĆ WŁASNE CIERPIENIE

Fritz Schutze, który odwiedzi Polskę we wrześniu (gość honorowy konferencji "Badania biograficzne w naukach społecznych"), zaproponował swego czasu temat cierpienia (właściwie trajektorii cierpienia) jako przedmiot badań socjologii (interpretatywnej). Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po jego tekst (Studia Socjologiczne 1997, nr 1) byłam tak przejęta zarówno samym pomysłem uczynienia z cierpienia przedmiotu badań, jak i sposobem, w jaki Schutze podjął się tego zadania, że – z wrażenia, nieśmiałości, przerażania etc. – odłożyłam "temat" na tzw. później. A później… Później była książka Zakrzewskiej-Manterys (Down i zespół wątpliwości…, 1995). I wielkie oczy zrobiłam, że można pisać tak sugestywnie, tak mądrze, i tak bezpośrednio opowiadać o własnym życiu i własnym cierpieniu. Zapisałam cały zeszyt cytatami… I znowu odłożyłam "temat" na później. A teraz myślę sobie, że "tamtego później" już nie można dłużej odkładać…

Prowokacyjnie zatem rozpoczynam nowy-stary wątek mojego naukowego wędrowania… Tytuł: Kim jestem? Tą, która cierpi. Mój cel: "objąć" własne cierpienie…

c.d.n.

Cierpienie a refleksyjność

Stawanie się refleksyjnym… codziennie, i za każdym razem jakby od nowa. Syzyfowa praca. Bycie wciąż w drodze. W drodze ku sobie?

Czytam Ricoeura. Filozofia osoby (1992).

Docieram do zdania:

pozbawiona treści odpowiedź na pytanie: "Kim jestem?", nie wskazuje na nicość, ale na nagość samego pytania. (41).

Czuję się… pocieszona. Drążenie pytania o to kim jestem, nie musi wcale prowadzić do nicości… Nie musi.

Następna kwestia: Cierpienie. Semiotyka cierpienia. I słynna aksjologia Ajschylosa: Pathei Mathos – z cierpienia nauka. Ale nauka czego? – pyta Ricoeur.

"Cierpię – jestem." Kartezjusz mawiał: "Myślę, więc jestem". Podążając m.in. za Ricoeurem, parafrazując nieco Kartezjusza, dopowiem tak: Żyję, więc cierpię. Myślę, więc cierpię.

Świadomość boli (to już zdaje się Freud ogłosił). Tak właśnie czuję. Czuję, że świadome bycie, a to oznacza, myślenie refleksyjne, ostatecznie pochodzi i kończy się w tym krótkim zdaniu: "Żyję, więc cierpię. Myślę, więc cierpię." Nie cierpię, dlatego, że samo życie i myślenie o własnym życiu, czyli przeżywanie, poddawanie własnego życia uczciwej, autentycznej, krytycznej refleksji może boleć, ale cierpię, bo myślenie, refleksja nad życiem (nade mną) zawsze przychodzi moment "po". Życie jest najpierw. Życie się toczy. Refleksja nie jest zespolona w idealny związek z czasem. W ogóle, moje myślenie nigdy nie jest i nie będzie całkowite, wyczerpujące, pełne, ogarniające mnie całą. Zawsze niedosyt. Poczucie utraty chwili… Poczucie – jak pisze Ricoeur – niemożności: mówienia, działania, opowiadania, szanowania siebie samego…

Cierpienie zadaje pytania.
Cierpienie wzywa…

I w tym esencja… To świadomość cierpienia i uwikłania w cierpienie jest dla mnie źródłem tej głównej, życiowej, nigdy do końca niezrealizowanej, refleksji…

Kim jestem?

Jestem tą, która żyję, więc cierpi. Myśli, więc cierpi…

 Page 30 of 34  « First  ... « 28  29  30  31  32 » ...  Last »