Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię! Piszę, bo lubię!
wtorek Październik 24th 2017

LATO: KEEP CALM & READ

Czerwiec, a właściwie przełom czerwca i lipca to piękny moment roku. Mój ulubiony. Koniec zajęć i koniec męczenia studentów.  Można schować się w domu i… realizować plany wakacyjne. A jeśli chodzi o moje plany, to są ambitne. Jak zawsze. Wszystkich nie zdradzę, ale te związane z lekturami, chętnie ujawnię. Kto wie, może wyłoni się z tego jakaś blogowa okazja do dyskusji nad jedną, drugą, a może kolejną przeczytaną książką?

Wiem jedno, muszę nadrobić kilka zaległości i (wreszcie!) przeczytać Muzeum Ciał Anny Wieczorkiewicz. Z serii metodologicznej – Kathy Charmaz Teorię Ugruntowaną, tym razem od początku do końca i w całości. Z archiwum feministycznego czeka na mnie antologia Chcemy całego życia, pod red. Anety Górnickiej-Boratyńskiej… Jest jeszcze odkładana od pół roku książka bell hooks: A Pedagogy of Hope, no i zbiór esejów In Other Words Gayatri Chakravorty Spivak. Z nowości, właściwie już zaczęłam czytać, Reakcja Susan Faludi… A to dopiero początek listy! No i początek lata ;) Zdążę?

 

Androcentryzm i tłumacz google…

Nie jestem żadną tropicielką androcentryzmów w internecie, ale…

Było tak. Otwieram stronę
http://translate.google.pl/
 Wpisuję proste zdanie: autorka mówi, że nie posiada wiedzy na temat tego, kim jest dla ojca… Zaznaczam tłumaczenie na język angielski i… po chwili tłumacz google podaje mi propozycję tłumaczenia. Oto ona:

The author says that he has no knowledge of who is the father

Hmm… Pomijam bezsens tłumaczenia, zwracam natomiast uwagę na zamianę płci. Autorka stała się autorem. Ciekawe. Eksperymentuję dalej. To może teraz niemiecki? To samo zdanie po niemiecku wg translate.google.pl brzmi tak:

Der Autor sagt, dass er keine Kenntnis von der Vater hat...

Znowu autorce zmieniono płeć! Er to nie sie!

No to może jeszcze sprawdźmy francuskie tłumaczenie? Jak tym razem poradzi sobie tłumacz? Voila!

L’auteur dit qu’il n’a pas connaissance de qui est le père…

Z tego co wiem, on po francuski to il, a ona to elle. Autorka to autrice, ew. la femme auteur. Czemu tłumacz tego nie wie????

Sprawdziłam trzy najbardziej popularne języki na świecie i co? I wszędzie On w miejsce Ona! Autorka po prostu nie istnieje.

I niech ktoś mi tylko powie, czy mój feminizm jest wyolbrzymiony, a ja przewrażliwiona na punkcie poprawności językowej, czy może to jednak z tym tłumaczem google coś mocno nie tak?

„Figlarna sprzeczka”: czyli duszenie żony

Mąż Nigelli Lawson, Charles Saatchi, określił przemoc wobec żony „figlarną sprzeczką„.

- To nie było duszenie – Saatchi tłumaczył się ze zdjęcia, na którym chwyta żonę za szyję, a w jej oczach widać łzy. Zdjęcie najpierw opublikowała brytyjska prasa bulwarowa, a wczoraj i dzisiaj serwisy internetowe, w tym TVN24 i BBC.

Saatchi zapewnia, że to na pewno nie było „duszenie”, on przecież tylko chciał – uwaga cytuję – podkreślić o co mu chodzi...

No i podkreślił. Zdecydowanie pokazał o co mu chodzi. Nie tylko wytłumaczył, że to co widać na zdjęciu, nie jest tym, co na nim widać, ale również, jak się okazuje, Ch.S. wie (zapewne lepiej od żony) czy jego „uścisk” ją boli…

Patrząc na zdjęcie… czy ktoś ma wątpliwości?

P.S. (20.06.2013) Zastanawiające jest ironizowanie o aktach przemocy wobec kobiet. Komentarze pod tekstem na gazeta.pl pokazują, że wyśmiewanie problemu to  jawny i okrutny sposób na uczynienie go mniej ważnym, bardziej znośnym czy wręcz niewidocznym…

zdjęcie pochodzi ze strony:  Sunday People

 Page 5 of 34  « First  ... « 3  4  5  6  7 » ...  Last »